NIECHCIANA INTYMNOŚĆ

MALARSTWO | 2010-2012

W obliczu poważnej choroby bardzo łatwo o utratę twarzy. Nie mam na myśli straty na polu godności (chociaż i tak może się zdarzyć), ale osłabienie jej funkcji reprezentatywnej, gdy „wchłonięta” zostanie przez inne fragmenty ciała. Ważnym aspektem percepcji tożsamości, jest nie tylko sposób, w jaki obserwator postrzega chorego, ale intensywność z jaką chory identyfikuje się ze swoim schorzeniem – na ile ono określa samowartościowanie i samodefinicję podległej patologicznym zmianom osoby. Sygnalizowanie otoczeniu określonych cech schorzenia, automatycznie powoduje uznanie jej za priorytetowy atrybut człowieka. Twarz i jej rysy pozbawione zostają funkcji reprezentatywnych, a rozpoznanie osoby następuje poprzez identyfikację deformacji. W cyklu Niechciana intymność obrazy przedstawiające ciało, budowane są przy użyciu tylko trzech kolorów, które bezpośrednio odnoszą się do barwy środków dezynfekujących: jodyny, rivanolu i gencjany.